Bleem! For Dreamcast - Krótka historia genialnego programu  |  Autor - Tomcio


 

 

PlayStation 2 juz w dniu premiery miała dużą przewagę nad konkurencyjnym Dreamcastem – pozwalała odpalać gry z Szaraka. Dzięki temu biblioteka tytułów z miejsca oferowała ponad 1000 pozycji. Aby posiadacze DeCe nie byli gorsi, grupa Bleem! W roku 2000 postanowiła przenieść swój emulator PSXa z „blachy” na bliźniaczego architektonicznie Makarona. Choć było wiadomo, że stworzą oni produkt co najmniej dobry, nikt nie miał ich za cudotwórców. A tu niespodzianka! Bleem dostarczył fantastyczny program, który nie tylko idealnie odpalał kilka gier z Plejaka, ale i dodawał im niewątpliwej urody. 

O co chodzi? Gry te wyglądały znacznie lepiej niż w oryginale – tekstury zyskały na ostrości, a wszelkie krawędzie zostały wygładzone. Podczas targów E3 wszyscy widzowie przeżyli szok, gdy zobaczyli w akcji grę Rigde Racer 4 odpalonego na DC, który wygładał o niebo lepiej niż na PS2. Sama SEGA niechciała się wypowiadać na temat samego emulatora (choć spekulowano, że gdyby sam projekt ukazał się kilka miesięcy wcześniej i wsparli go niebiescy mogłoby to pogrążyć nową konsolę Sony).

Bleem!cast

Początkowo na rynku pojawiły się trzy emulatory, każdy stworzony z myślą o konkretnym tytule (Gran Turismo 2, Tekken 3 i Metal Gear Solid - wyglądają niesamowice). Trzeba jednak wiedzieć, że brytyjska firma chciała wypuścić więcej edycji, m.in. dla Final Fantasy IX czy WWF Smackdown. Plany te spaliły niestety na panewce – gigant SONY postanowił zniszczyć firmę i upomnieć się o należne mu pieniądze, wchodząc z producentem emu na drogę sądową. Wynik oczywiście mógł być tylko jeden – Bleem! zbankrutował, płacąc horrendalne odszkodowanie japońskiemu magnatowi. Smutny koniec firmy zbieg się także z wstrzymaniem produkcji Dreamcast'ów.

Po upadku firmy w Sieci pojawił się tajemniczy projekt, kryjący się pod nazwą Bleemcast Blue Beta. Okazało się, że program ten jest niczym innym, jak emulatorem Szaraka, w założeniach mającym uruchamiać wszystkie gry z tej platformy! I rzeczywiście tak było – z tą różnicą, że nieoficjalny soft robił to znaczniej gorzej niż komercyjne wersje. Większość odpalanych gier cechowała się niestabilnym framerate’em, przekłamaniami graficznymi, ponadto we wszystkich nie można było zapisywać stanu gry. Mimo to sporo tytułów działało tak, jak sobie zażyczyli tego autorzy (więc projekt odpalania pojedyńczych gier zamiast wszystkich pozycji można potraktować jako chwyt marketingu w tym wypadku, mający na celu wyciągniecie jeszcze więcej kasy od graczy). Więc nawet przy wersji beta było się czym podniecać i wiele osób miało nadzieje, że ktokolwiek zdecyduje się dokończyć ten projekt.

Niestety, nadaremnie. Choć od „premiery” BBB minęło już kilka lat, ten dalej jest w takiej formie, w jakiej się pojawił. 
Bleemcast Blue Beta to raczej ciekawostka, niż pełnoprawny program (mimo to do dziś niedościgniony w emulacji PSOne). Warto jednak mieć go w swojej kolekcji gdyż jest to kawałek niesamowitego kodu programistów z firmy Bleem!.