Le Mans 24 Hours - Recenzja gry  |  Autor - Radek

 

 

Le Mans to niezwykle popularne we Francji 24 godzinne wyścigi prawdziwych demonów samochodowych, których moc dochodzi nawet do 1000 koni mechanicznych. Ogromna prędkość, spore niebezpieczeństwo i 24 godziny nieprzerwanej jazdy czynią ta imprezę jedną z najbardziej morderczych dla kierowców, jakie tylko są.

Gry z serii Le Mans gościły między innymi na Playstation, PC i PS2 jednak wersja na DC nie ma nic wspólnego z innymi wersjami, jedynie wspólny tytuł łączy je i na tym kończą się podobieństwa, ponieważ Infogrames (teraz ATARI) zatrudniło kilka studii developerskich, które pracowały nad tym tytułem. Z początku Le Mans na DC miał być tylko nieco ulepszonym portem wersji na PSX’a, jednak developer (Melbourne House) miał większe ambicje i postanowił stworzyć grę od nowa, opartą na całkowicie nowym silniku graficznym.

Trybów gry nie jest zbyt wiele, jednak te, które są dostarczają masę frajdy. W każdym trybie możemy coś odblokować, np. w Time Trial za pobicie rekordu dostajemy nową furkę, w Quick Race nową trasę itd. Motorem napędowym gry jest właśnie tytułowy tryb Le Mans w, którym mamy możliwość rozegrania wyścigu w czasie rzeczywistym, tj. 24 godzinny wyścig na torze Le Mans, oczywiście z możliwością sejwowania gry podczas wizyt w pit stopach. Genialnie wówczas prezentuje się przejście z dnia w noc i odwrotnie, słońce wchodzi na horyzont, odbijając się od karoserii naszego wozu i rażąc gałki oczne swoimi promieniami, istne arcydzieło graficzne! Dodatkowo mamy też tryb mistrzostw, gdzie możemy ścigać się w 8, co raz wyższych klasach. Czasem bywa też, że nieoczekiwanie załapie nas deszcz, który wygląda iście zabójczo (MSR niech spada!) krople deszczu elegancko odbijają od ziemi i skutecznie utrudniają jazdę, samochód wtedy bardziej szarżuje i miewa częste tendencje do wpadania w niekontrolowane poślizgi, zwłaszcza na zakrętach. Dobór opon ma, więc spore znaczenie na jazdę i trzeba je odpowiednio dobierać do powierzchni. Sam model jazdy nie jest tak wymagający jak w F355, ale jest też mniej stresujący. Samochody różnie reagują na nawierzchnie, każdym nieco inaczej się jeździ, wchodzi w zakręty itd. Można rzec, że jest to idealny kompromis pomiędzy realizmem, a arcadem. Typowych fanów GT odrzuci fakt braku bardziej rozbudowanych ustawień, jedynie możemy zmienić wychylenie tylnego spojlera, wybrać opony i ustalić ilość paliwa w baku. Torów, po których przyjdzie nam się zmagać jest 10, nie jest to liczba zbyt wysoka, jednak całkowicie wystarczająca, bo wymasterowanie jednego toru może zająć sporo czasu. Trasy oczywiście są na licencji, więc są tu takie sławy jak Suzuka, Brno, Bugatti, czy tytułowy Le Mans. Samochodów jest ok.40, jednak spora część to takie same wozy, jeno ze zmienionymi parametrami, a więc mamy tu marki jak Porsche, Viper, Jaguar, Mercedes, BMW, Peugeot i jeszcze kilka innych.

Wykonanie gry stoi na najwyższym poziomie. Modele aut wręcz zabijają a miejscu, takich szczegółów na próżno szukać w innych grach, refleksy świetlne, błyszczące karoserie, ogień z tłumików, to wszystko wygląda zabójczo i przy pierwszym kontakcie z grą ślinotok jest gwarantowany. Postarano się też, aby trasy wyglądały równie dobrze, co samochody, horyzont jest widoczny bardzo daleko, na trasach jest dużo pierdół typu reklamy, kibice robiący zdjęcia, parkingi z samochodami, wielkie bilbordy itd.. Jak już wspominałem w grze występują zmienne warunki pogodowe, które zostały zrealizowane niebywale starannie, deszcz poraża swoją autentycznością, a mgła jest cholernie mglista i mało co widać :)

Gorzej jest natomiast z warstwa audio, o ile samochody brzmią genialnie, pieszcząc nasze uszy swoimi rykami z tłumików, o tyle sama muzyka bardzo szybko irytuje (Wiecie jak to radEk - jedyna muzyka jaka zawsze jest na czasie to - rock , ale na poważnie. Utwory nie są złe, relaksujące, lekkie z domieszką dance. miłośnicy tego typu dźwięków na pewno się nie zrażą - przyp. Rolly)  po prostu nie pasuje całkowicie do szybkiej jazdy bolidem osiągającym nawet do 300 km/h.

Le Mans 24 Heures jest gorącym towarem dla każdego maniaka czterech kółek, dodatkowo gra stanowi ciekawą alternatywę dla F355, acha i jeszcze jedno trzymajcie się z dala od innych wersji, bo żadna z nich nie dorównuje choćby w połowie do naszego Dreamcastowego Le Mans’a.

Słów kilka ode mnie. Radek zapomniał napisać troszkę o trybie multiplayer, który jest naprawdę wyborny. Do gry mogą zasiąść nawet 4 osoby ! Do tego na osłodę - fantastyczne i realistyczne powtórki, rodem z TV. Nie ma się więc powtarzać - Hit! - Przyp. Rolly