Stella Deus: The Gate of Eternity - Recenzja gry  |  Autor - Gilvirk

 

 
 Powiedzmy sobie wprost, na PS2 nie ma zbyt wielu dobrych taktycznych RPG'ów. Ba, ogólnie ten rodzaj gierek jest jakoś zaniedbany i kuleje straszliwie, jedynie od czasu do czasu trafi się nam, posiadaczom "czarnuli", jakiś ochłap. Oczywiście istnieje Nippon Ichi i ich seria humorystycznych tytułów, ale czasami człowiek miałby ochotę poszpilać w coś, hmm, poważniejszego. Na 32-bitach mieliśmy "Vandal Hearts", "Tactic Ogre, "Final Fantasy Tactics", "Mystaria" oraz wiele innych tytułów, takich jak np. "Hoshigami: Ruining Blue Earth", a tu? Na szczęście pojawiło się coś ciekawego na horyzoncie, zanim jednak o tym - powróćmy do "Hoshigami". Była to dość trudna (przez co właśnie nie zdobyła sobie zbyt wielkiej popularności) gierka firmy Atlus (znanej głównie z serii "Shin Megami Tensei"), której to właśnie nieoficjalnym sequelem (choć niekoniecznie powiązanym fabularnie) jest "Gwiezdny Bóg", czyli "Stella Deus" - opisywany dziś przeze mnie tytuł.

Akcja gry rozgrywa się w świecie zwanym Solum. Świecie, któremu grozi powolna zagłada, gdyż oto od lat straszliwa, nieznana siła zwana miasmą zdaje się pochłaniać całą powierzchnię planety, atakując tereny pełne życia, a zostawiając jedynie suchą pustynię z której nikt jeszcze nie powrócił. Miasma przypomina mgłę, pojawia się nagle i znika zostawiając za sobą jedynie piach.
Ludzie zaczynają tracić nadzieję na to, że uda im się przetrwać, według niektórych miasma została zesłana przez Boga, by pochłonąć tych, którzy kwestionowali istnienie siły wyższej. Według nich całą cywilizację Solum czeka jedynie zniszczenie, po co więc toczyć walkę z wiatrakami? Tak właśnie powstaje religia Aeque, według której należy czekać na "dzień ostateczny", albowiem tylko Ci, którzy naprawdę wierzą w oczyszczenie, które ma przynieść właśnie miasma, nie zostaną pochłonięci piachem, a ich dusze przejdą do Edenu.
Reszta uważa jednak, że takie rozumowanie jest całkowicie błędne i świadczy jedynie o tchórzostwie osób, które nie chcą pogodzić się i walczyć z nadchodząca rzeczywistością.
Niejaki Dignus zbiera sporą grupę osób o podobnym światopoglądzie i dzięki swoim zdolnościom krasomówczym oraz ogromnym ambicjom szybko tworzy wielką armię oraz ogłasza się władcą wciąż istniejących fragmentów planety. Jego pierwszym rozkazem jest wysłanie swoich żołnierzy do skupisk wyznawców Aeque i przekonanie ich by porzucili swoją wiarę i wraz z nim skupili na walce z miasmą. Gdyby nie chcieli wycofać się ze swoich poglądów... No cóż, według Dignusa apatia to śmierć, czemu więc banda śmieci, które marnują jedynie zasoby naturalne Solum ma żyć, skoro i tak wręcz nie mogą doczekać się swojej zagłady? Tak więc oddziały imperatora zaczynają masowo wybijać całe miasta.

Część naukowców przypomina sobie o zaginionej sztuce alchemii i szybko znajduje starożytne zapiski, według których można stworzyć dowolny przedmiot lub efekt, potrzebna jednak jest pewna określona liczba dusz. Dusz, bo oto po świecie Solum podróżują swobodnie duchy.
Na początku gry poznajemy naszego bohatera, Spero - nastoletniego chłopaka i jego o wiele starszego przyjaciela - alchemika Visera. Pewnego dnia oddział Dignusa zjawia się przed Viserem i proponuje mu układ: pomoże on Dignusowi pokonać miasmę, by ten mógł rządzić wiecznie, a w zamian żołnierze pozwolą zarówno mu jak i chłopakowi żyć. Viser nie ma większego wyboru i tak oto rozpoczynają się jego badania nad istotą miasmy. Tymczasem Spero po kilkuletnim treningu trafia do jednej z bardziej "pacyfistycznych" grup żołnierzy i zamiast iść na wojnę, wraz z przyjaciółmi zaczyna polować na dusze potrzebne Viserowi do dalszych badań.Tak oto rozpoczyna się nasza przygoda. Z czasem poznajemy społeczność szamanów, według których zarówno alchemicy jak i kapłani Aeque mylą się i tak naprawdę istnieje szansa na uratowanie świata. Ich poglądy są jednak zupełnie inne, gdyż według nich chwytanie i likwidacja dusz powoduje jedynie rozrost miasmy, a prawdziwym rozwiązaniem problemu jest otworzenie gwiezdnych wrót i przywołanie na planetę większej ilości duchów, których to eliminowanie po odkryciu sztuki alchemii spowodowało utworzenie zabójczej mgły.Spero zaczyna się zastanawiać: "czy to co robię jest właściwe?", "czy naprawdę możemy uratować świat mordując te istoty dla naszych eksperymentów?". Komu zaufać? Swojemu przyjacielowi, Viserowi? Kościołowi, czy też może szamanom, którzy to wydają się być szaleńcami pozbawionymi zdrowego rozsądku? I tu właśnie wkraczamy my, gracze. Nasze decyzje i czyny wpłyną na dalszy los świata, a to czy przetrwa zależy tylko od nas.

Standard jeśli chodzi o ten typ gier, trójwymiarowa plansza i obiekty + sprite'y, ale... No właśnie. Sylwetki bohaterów przedstawione zostały za pomocą częściowego efektu cell-shading, co na dwuwymiarowych obiektach wygląda bardzo ładnie. Portrety postaci zdają się być połączeniem kreski japońskiej i europejskiej, daje to naprawdę fajny efekt. Filmiki przerywnikowe to znowu cell-shading, tym razem jednak na trójwymiarowych, mocno mangowych modelach postaci. Ogólnie moje wrażenia są bardzo pozytywne, szata graficzna gry nie męczy oka, a dzięki swojej świeżości przyciąga do konsoli na dłużej.

Melodii nie ma zbyt wiele, podczas walk zdają się powtarzać te same lub też bardzo podobne do siebie utwory. Co oczywiście nie oznacza, że są złe, ba, powiem więcej - są dobre. Gorzej wypada voice-acting. Moim zdaniem głos został podłożony rewelacyjnie, a każdą postacią zajął się profesjonalista. No, powiedzmy, że pseudo profesjonalista. Kwestie czytane nie wypadają koszmarnie, głosy aktorów pasują do postaci w grze, ale... Są wypowiadane kompletnie bez emocji. Szkoda, bo to dość istotna sprawa, ale jak już wcześniej zauważyłem - tragicznie nie jest.

Cała fabuła podzielona jest na chaptery, które uaktywniamy udając się do określonego miasta w odpowiednim czasie. Z miejsca do miejsca przechodzimy za pomocą mapy na której zaznaczone są różne lokacje, których z czasem przybywa coraz więcej. Jak w większości tactical RPG, nie ma "łażenia", a sama podróż między lokacjami to po prostu wybranie odpowiedniego punktu na mapie.
Na każdym postoju (czyli po wykonaniu misji w każdym następnym mieście lub cofnięciu się do poprzedniego, już odkrytego przez nas) mamy dostęp do panelu opcji. Z niego możemy zapisać grę, sprawdzić stan naszej drużyny oraz odwiedzić placówki w danym mieście. Należą do nich: sklepy, tawerny oraz podziemia. W sklepie kupimy nowy ekwipunek oraz przedmioty leczące. W tawernie możemy przyjąć jedną z obecnie dostępnych misji i zarobić trochę grosza. Często misje dają nam w pewnym momencie możliwość zwerbowania najemników, czyli postaci pobocznych, które pomogą nam w naszej wędrówce. Możemy też eksperymentować z alchemią, a to dzięki możliwości łączenia przedmiotów. Różne kombinacje tworzą inny efekt, możemy utworzyć np. zbroję lub zwój z nowym skillem do wyuczenia dla naszych wojów. Na szczęście nie musimy kombinować metodą prób i błedów, w menu możemy podejrzeć co możemy otrzymać łącząc dwa wybrane przez nas przedmioty. Podziemia to miejsce do levelowania, potrzebne gdy któryś z bossów okaże się dla nas zbyt trudny. Są ustalone limity poziomu podziemi do którego możemy zejść, w zależności od tego w jakim chapterze się znajdujemy. Bardzo dobre rozwiązanie, nie zepsujemy sobie gry przesadzając z treningiem, a tym samym znacznie obniżając poziom trudności zadań.

W grze istnieje system klas postaci, podobny do tego z "Final Fantasy Tactics", ale z dwoma zasadniczymi różnicami. Po pierwsze wojownik nie może nagle stać się łucznikiem i na odwrót. Może awansować np. na rycerza, ale nie zmieni całkiem swojego stylu walki. Niektórym nie podoba się to rozwiązanie, ale IMHO jest dość dobre. Przez to musimy bardziej przyłożyć się do procesu ulepszania naszych sojuszników i poświęcić trochę czasu na uzyskanie porządanego efektu.
Następną różnicą miedzy systemem rozwoju postaci z "Stella Deus", a tym z "Final Fantasy Tactics" jest konieczność posiadania specyficznego przedmiotu do zmiany job class. Tak więc nie będziemy modyfikować naszej postaci przed każdą walką, a naszym celem stanie się raczej stworzenie odpowiednio wyważonej drużyny, która przeprowadzi nas przez większość walk.
Podczas samej walki zastosowano system tzw. punktów akcji. Każda czynność jak ruch, atak, użycie przedmiotu itp. zabiera nam punkty z puli 100 punktów, które to odnawiają się co turę. Tak więc odpada stary schemat "podejdź i walnij", gdzie jedynym ograniczeniem jeśli chodzi o nasze akcje była liczba pól przez które mógł aktualnie przejść bohater. Musimy myśleć przed każdą decyzją, czy aby na pewno nie doprowadzi ona do żadnych przykrych niespodzianek.

Ważną rolę przy przemieszczaniu się odgrywają poziomy platform, niektórych żołnierzy trzeba będzie np. nauczyć skakać, gdyż początkowo nie będą sobie mogli poradzić z przekroczeniem drobnego wzniesienia. Po zakończeniu operacji daną jednostką możemy wydać zaoszczędzone przez nas punkty akcji w ten sposób, aby w następnej turze mieć na przykład pierwszeństwo przed wrogiem lub też opóźnić swój ruch, by przetrzymać obcą jednostkę.
Wykonanie misji daje postaciom punkty umiejętności, których ilość zależy od aktywności na polu bitwy, tak więc nawet żywa tarcza, czyli typ sojusznika, którego wysyłamy jedynie po to by bronił danej pozycji, dostaje pewną ilość skill points, ale będzie ona z pewnością mniejsza, niż u jednostki, która rzuciła się na wroga w dzikim szale.
Tak więc jak widzicie gra jest naprawdę miodna i polecam ją każdemu, a zwłaszcza fanom zarówno strategii jak i RPG'ów. "Stella Deus" nie jest może uwielbianym przez tak wielu graczy "Fajnalem", ale na pewno firmie Atlus udało się stworzyć pozycję, której przez długi czas nic nie pobije. Tak więc, pomimo drobnych wad, gra dostaje ode mnie mocną piątkę.
Jest świetna. :]
Zalety i wady?

System bitew, interesująca (choć odrobinę liniowa) fabuła, ciekawa grafika, dobra ścieżka

...którą niestety lekko psuje nie do końca udany (choć było blisko, ale na Boga, więcej życia!) voice-acting. Nie każdemu może odpowiadać spory poziom trudności.