World Neverland 2 Plus - Recenzja gry  |  Autor - Rolly

 

 

  Tym razem do konsoli Dreamcast przyleciał z dalekiego kraju import, pod którym po raz kolejny się podpisuję. Mam również nadzieję, że dzięki moim wypocinom przekonacie się do tego tytułu, którego autorem jest japońska firma Riverhillsoft.
Pierwsze wrażenie to takie, że World Neverland 2 nie można zaliczyć do jakiejś szeroko pojętej kategorii rodzaju gier. Powiedzmy w takim razie, że będziemy nazywać ten tytuł symulatorem życia w społeczeństwie.
Pewnie już Was zaciekawiłem bo wraz z takim pojęciem rozwija się ważna kwestia. Mianowicie jak zostanie to przedstawione w grze, jak wiele aspektów musi zostać spełnione nie tylko przez gracza ale i przez resztę otaczającego naszą postać świata.
Pora więc zacząć nasz skromny "wirtualny żywot" na naszej równie żywotnej konsolce z zakręconym logo i zobaczmy co nas będzie czekać...

 

 Na początku musicie przebrnąć przez szerg rzeczy wiążących się z naszą postacią, czyli wszystkie cechy ją charakteryzujące jak płeć, kolor włosów, rysy twarzy, pochodzenie, imię, nazwisko itd.
Po tych czynnościach zostaje nam przez lokalne władze przydzielone lokum i skromne środki finansowe. Początki są dość trudne... trzeba zarabiać szmal (pracując jako rybak, rolnik czy górnik) i obowiązkowo pchać (czasami po trupach) się w górę w miejskiej hierarchi. My jako gracze musimy już na starcie nauczyć się obserwować. Dlaczego spytacie? Dlatego iż każdy z mieszkańców wyspy robi to samo co my, czyli funkcjonuje w tym fikcyjnym społeczeństwie.

  Nie wiecie jak łowić ryby i gdzie je sprzedać? Nic prostszego jak podpatrzeć jak robią to inni. Coś ważnego dzieje się na miejście? Trwa jakiś turniej? Nie sposób nie zauważyć pędzących w danym kierunku tłumów.
Dodatkowo musicie pamiętać o naszym domu. W nim nie tylko odpoczniecie ale i również przygotujecie w kuchni potrawy, przechowacie zapasy jedzenia i czy chociażby założycie rodzinę o czym więcej poniżej.

  Otwierając menu należy mieć na uwadze jak ważne są nasze parametry. Czyli siła, obrona, wytrzymałość (ukłon w stronę fanów rpg), dzięki którym wystartujemy na miejskich turniejach, a w nich oprócz nagród - zdobędziemy również poważanie wśród społeczeństwa na wyspie. Będzie to doskonały przykład (jeśli oczywiście się przyłożycie) jak od popychadła staniecie się otaczanym przez fanów idolem. Droga nie będzie łatwa. Trening, trening i jeszcze raz trening. Bieganie po plaży, machanie mieczem, wzmacnanie rąk itd. Do tego również musicie mieć samozaparcie.

  Nie przecież nie samą popularnością człowiek żyje. Trzeba zadbać także i o naszą przyszłość.
A co zapewni nam dobrobyt oprócz pieniędzy? Tak, tak - rodzina.
Tutaj jeśli jesteście nieśmiali, też będzie pod górkę. Staranie się o rękę jednej z wielu tutejszych kobiet też jest wyzawaniem. Oprócz znalezienia tej jedynej, trzeba poświęcić jej trochę czasu, rozmawiać, zagdywać, spotykać się, kupować prezenty. A potem, kto wie - jeśli ją zuroczycie to nic tylko szykować łóżko w domu dla małżonki.

  Pewnie myślicie, że to chyba jeszcze za mało jak na symulator. Jedziemy więc dalej. Nasz związek to również i potomstwo. Dzieci, które trzeba kształcić posyłając je do szkoły, które dorastają, zostają lub odchodzą z domu. Możemy również obstawiać na zakładach (to coś dla hazardzistów), uczestniczyć w miejskich imprezach (jak np. głosowanie na prezydenta). Do tego każdy może chodzić na zakupy, czy nawet jeśli będziemy się starać zasiąść w rządzie naszej republiki i przyłożyć rękę do wszelkich wydawanych ustaw.

 Nie obce nam będą także romanse i kłótnie w małżeństwie. Ludzie wykorzystują nasze zmęczenie, czasami kradną, czasami są nam nieprzychylni. Co gorsze nie zabrakło również chorób. Dodatkowo element, który utwierdził mnie w fenomenie tej gry to... śmierć. Niestety ludzie na Pluto również umierają. Przykro jest pochowac kogoś znajomego lub z rodziny.
To czeka również i nas. Na szczęście trzeba mieć trochę lat na karku.. Albo! No właśnie. Nie czeka na nas "game over" gdyż możemy przejąć kontrolę nad naszym potomkiem przed śmiercią i przedłużyć nasz ród oraz dalszą zabawę z grą (oczywiście jeśli go posiadamy).

 Tych smaczków jest naprawdę mnóstwo i są przemiodne. Pamiętajcie także o tym, że czas na wyspie płynie. Zmieniają się pory roku, ludzie się starzeją, młodzież dorasta, a społeczność zmienia z czasem swoje poglądy, rozpadają się związki, ktoś staje się milionerem a ktoś biedakiem.
Oprócz masy statystyk przydatnym elementem jest także nasz kalendarz, z którego dowiadujemy się naprawdę sporo: np. kiedy mamy urodziny, terminy spotkań w rządzie czy turnieju i wiele innych rzeczy.
Nie sposób nie zwrócić uwagi na resztę ludzi żyjących z nami na wyspie. Oprócz dużej ich ilości mają doskonałe zaprogramowaną sztuczną inteligencję!
Niktórzy pracują, inni zakładają rodziny, ktoś prowadzi rodzinne interesy. Znajdą się też handlarze, fanatycy religijni. Ta otoczka robi niesamowite wrażenie realistyczności i pod tym względem gry typu The Sims mogą tylko cichutko zapiszczeć z wrażenia. Szkoda, że te wszystkie niesamowite możliwości WNL2+ skutecznie blokuje język japoński. Wszystkich opcji gry po prostu nie sposób ogarnąć bez obserwacji NPC.

  Pora ocenić też oprawę audio-wizualną. Sama gra jest cała w 2D i choć nie jest to szczyt możliwości DC, ale przynajmniej wszystko jest przyzwoicie narysowane, ale nie spodziewajcie się tu fajerwerków. Ładne tła dobrze współistnieją z pixelartowymi postaciami. Oszczędność graficzna na pewno wiązała się ze specyfiką gry. Również animacja jest bardzo płynna, co doskonale widać na przykładzie miejskiej areny, na którą przychodzi mnóstwo ludzi a mimo to nic nie zwalnia! Natomiast jeśli chodzi o muzykę i dźwięki, to są one oparte na dosyć lekkich klimatach, czyli nie męczą ucha i szybko się nie nudzą. Zdecydowanie poprawniono ich jakość w stosunku do wersji znanej z PC i PSX. Dodano dodatkowe instrumenty, dzięki którym wszystko brzmi jeszcze ładniej.

  Pisać możnaby jeszcze długo. Podsumowując grając w tytuł Riverhillsoft (obecnie firmy Althi) nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest to naprawdę genialny twór (nawet pomimo języka naszych skośnookich braci). Jeśli tylko spróbujecie i nie odrzuci Was sporo krzaczków - zarwiecie przez niego nie jedną noc.
Tylko uważajcie - ta gra naprawdę wsysa w swój świat! Nie gawarantuje, że nie zmarnujcie przez nią swojego realnego życia. Polecam mimo niepozornej oprawy!