Outtrigger - Recenzja gry
Są w branży ekipy, których logo na pudełku działa jak certyfikat jakości ISO 9001. Dla bywalców salonów arcade i posiadaczy makaronowego sprzętu, taką flagową jednostką od dekad pozostaje legendarne AM2. Twórcy Shenmue, Virtua Fighter czy Daytona USA rzadko pudłują. Kiedy więc w 1999 roku ich nowy hit z automatu Naomi trafił na Dreamcasta, pytanie brzmiało nie „czy”, ale „jak bardzo” ten tytuł skopie nam siedzenia. Panie i Panowie, ładujcie magazynki. Oto Outtrigger – gra, która udowadnia, że SEGA potrafi robić shootery.
Na wstępie dostajemy dynamiczne intro o szpiegowskim zabarwieniu, które od razu ustawia klimat. Międzynarodowa jednostka specjalna (Inter Force), terroryści i my – w samym środku zadymy. Gatunkowo to hybryda FPP i TPP, co w tamtym czasie na konsolach było dość odważnym ruchem. SEGA nie miała wielkiego doświadczenia w FPS-ach, ale AM2 podeszło do tematu po swojemu: arcade’owo, szybko i bezkompromisowo.
BOOTCAMP DLA OPORNYCH
Zanim rzucicie się na głęboką wodę, gorąco zachęcam do odwiedzenia trybu Mission Mode. To nie jest nudny samouczek, który chcecie przeklikać. To esencja arcade’owej zabawy! Oprócz śrubowania wyników punktowych, gra uczy nas tu przetrwania. Jak celować w biegu? Jak korzystać z otoczenia? Jak żonglować bronią? Zasada jest prosta: w podstawowym rynsztunku mamy wyrzutnię rakiet, karabin maszynowy i granaty. To święta trójca Outtriggera. Kluczem do sukcesu nie jest kurczowe trzymanie się jednej giwery, ale płynne przełączanie się między nimi. Rakieta pod nogi, seria z karabinu w powietrzu i granat na dobitkę – to tutejsze „combo”, które daje niesamowitą satysfakcję.
QUAKE III? UNREAL? NIE, TO AM2!
Oczywiście, porównania do tuzów gatunku jak Quake III Arena czy Unreal Tournament nasuwają się same. Mamy tu apteczki, pancerze, dopałki (termowizja rządzi!) i arsenał marzeń – od snajperek po miotacze ognia. Ale Outtrigger ma swojego własnego ducha. To nie jest typowy deathmatch. Najważniejszą innowacją jest system "Medalionów". Zastrzelenie wroga to dopiero połowa sukcesu. Nad jego truchłem pojawia się moneta (emblemat). Dopiero jej zebranie daje nam punkt (lub dwa, jeśli ustrzeliliśmy lidera). To genialne rozwiązanie wymusza ruszenie tyłka z kamperskiej kryjówki. Liczy się refleks, ruch i ryzyko.
Co więcej, gra pozwala na płynne przełączanie widoku między pierwszą (FPP) a trzecią osobą (TPP). To ukłon w stronę konsolowców, którzy wolą szersze pole widzenia. A dla purystów PC? AM2 dało nam pełne wsparcie dla klawiatury i myszki! Tak jest, podpinasz gryzonia do DeCe i siejesz zniszczenie z precyzją chirurga.
GRAFIKA OSTRA JAK BRZYTWA
Od strony technicznej Outtrigger to istny majstersztyk. Areny są zróżnicowane – od wielopoziomowych konstrukcji pełnych zakamarków, po ciasne klatki idealne do szybkiej wymiany ognia. Ale to, co robi największe wrażenie, to płynność. Gra śmiga w betonowych 60 klatkach na sekundę. Żadnych chrupnięć, żadnych zwolnień. Detale „zabijają” – spójrzcie tylko na tekstury planetarium, w etapie historycznego muzeum (obrazy!) czy efekty świetlne. Deszcz, ślady po kulach na ścianach, wybuchy – to wszystko wygląda obłędnie i pokazuje moc drzemiącą w białej skrzynce Segi. Całość dopełnia oprawa audio. Zamiast typowego techno-łomotu, dostajemy ścieżkę dźwiękową rodem z filmów o Jamesie Bondzie. Dynamiczne, gitarowo-dęte kawałki pompują adrenalinę i idealnie pasują do klimatu walki z terrorystami.
SERWERY WRACAJĄ!
W oryginalnym tekście przygotowanym dla magazynu Dreamcast Extreme, wylewałem również morze łez nad martwym trybem sieciowym. Jak się okazuje - niepotrzebnie! Mamy rok 2025 i dzięki magii społeczności i projektom takim jak DreamPi oraz pracy genialnego Shuoumy, serwery Outtriggera zostały wskrzeszone! Tak, dobrze czytacie. Dziś możecie podpiąć swojego Dreamcasta do sieci i znów fragować graczy z całego świata. To, co kiedyś było bolesnym minusem dla tego tytułu, dziś jest potężnym atutem. Tryb multiplayer dla 4 graczy na podzielonym ekranie jest świetny, ale dopiero gra po sieci pokazuje pazur tej produkcji.
HIT
Outtrigger to shooter kompletny. Bez zbędnych udziwnień, bez przekombinowanego sci-fi, za to z toną grywalności. To klasa sama w sobie i dowód na geniusz AM2. Niezależnie czy gracie sami, z kumplami na kanapie, czy online – ta gra dostarcza czystej, nieskrępowanej frajdy. Istna perła w bibliotece Dreamcasta, którą każdy fan strzelania powinien mieć na półce.
Materiał w wersji rozszerzonej. Podstawowa dostępna w magazynie Dreamcast Extreme.
Plusy i Minusy
PLUSY:
- Obłędna grafika i stałe 60 FPS
- Genialny system walki (Medaliony!)
- Wsparcie dla myszki i klawiatury
- Bondowski klimat i świetna muzyka
- Zróżnicowane mapy (od taktycznych po rzeźnie)
- Działający tryb ONLINE (dzięki fanom!)
MINUSY:
- Miejscami specyficzne sterowanie na padzie (kwestia przyzwyczajenia)
- Że AM2 nie robi już takich gier...
Werdykt!
Kontakt
Masz pytania dotyczące portalu czy kanału na YouTube? Interesuje Cię reklama? Chcesz współtworzyć stronę? Napisz do nas!
• Forum: Zajrzyj i dołącz do naszej społeczności!
• O redakcji portalu: Kliknij po więcej informacji
• E-mail: rolly(@)sega.c0.pl