Logo SEGA-SKY i Dr. Robotnika z serii Sonic

SEGA-SKY

Niebo dla fanów konsol Dreamcast i Saturn od 2005 roku

Autor - Rolly → Dreamcast RPG Hack and Slash Fantasy

Record of Lodoss War - Recenzja gry

Średnia ocena: 8.5 na podstawie recenzji

Pamiętacie te nieprzespane noce przy „blaszakach”, kiedy palec wskazujący drętwiał od rytmicznego klikania w myszkę, a w głowie huczało tylko „Fresh Meat”? Diablo zdefiniowało gatunek hack’n’slash, a my, posiadacze Dreamcasta, długo patrzyliśmy na to z zazdrością. Aż do teraz! Kadokawa Shoten i magicy z Neverland (tak, ci od Lufii!) w końcu przynieśli nam lekarstwo na ten ból. Record of Lodoss War to szpil, który udowadnia, że na konsoli Segi też można wycinać hordy demonów w wielkim stylu.

Record of Lodoss War Screenshot 1 - Walka z potworami

Gra oparta jest na kultowej w Japonii serii powieści i anime o tym samym tytule. Jeśli nie znacie pierwowzoru – spokojnie, nie zgubicie się. Wcielamy się w bezimiennego (na początku) bohatera, który zostaje wskrzeszony przez potężnego czarodzieja Warta. Cel jest prosty, ale szlachetny: powstrzymać mroczną boginię zniszczenia, Cardice, przed zrobieniem z krainy Lodoss jesieni średniowiecza. Fabuła, choć obecna i pełna nawiązań dla fanów (spotkamy tu samego Parna!), schodzi na drugi plan – to pretekst, by chwycić za miecz i ruszyć w tany.

Record of Lodoss War Screenshot 2 - Postacie i dialogi

KOWAL TWOIM BOGIEM

To, co wyróżnia Lodossa na tle konkurencji, to genialny system rozwoju, który wywraca do góry nogami standardowe podejście do RPG. Zapomnijcie o mozolnym pakowaniu w statystyki po awansie. Tutaj levelowanie zwiększa nam jedynie punkty życia (HP). Chcesz bić mocniej? Być szybszym? Musisz iść do kowala! To właśnie system ekwipunku jest sercem, płucami i wątrobą tej gry.

Record of Lodoss War Screenshot 3 - System kowalstwa

Podczas wędrówki zbieramy magiczny metal – Mithril – oraz specjalne tablice (Runes/Ancients) z wyrytymi zaklęciami. Zanosimy to do mistrza młota, a on graweruje runy na naszym sprzęcie. Tablica „Strength +5” wbita w miecz faktycznie da nam potężnego kopa do siły. Ale to nie wszystko! Możemy modyfikować niemal każdą statystykę: od odporności na ogień, przez szansę na parowanie, aż po szybkość ataku. Ilość parametrów, w których możemy dłubać, przyprawia o zawrót głowy i zadowoli każdego maniaka cyferek.

Record of Lodoss War Screenshot 4 - Ekwipunek i statystyki

Co najlepsze – gra szanuje nasz czas. Nie musimy wyrzucać starego, dopieszczonego oręża, gdy znajdziemy coś nowego. Kowal potrafi przetransformować naszą „napakowaną” runami broń w nową formę! Znalazłeś potężniejszy model miecza? Przerabiasz stary na nowy, zachowując wszystkie wypracowane bonusy i mozolnie wbijane levele zaklęć. Jedyny haczyk? Nie przerobisz hełmu na topór. To rozwiązanie sprawia, że przywiązujemy się do naszego ekwipunku jak do członka rodziny.

Record of Lodoss War Screenshot 5 - Podziemia i eksploracja

REWIA MODY I GŁOŚNE BUTY

Graficznie Record of Lodoss War to mała perełka. Postacie są w pełni trójwymiarowe i świetnie animowane, poruszające się po pre-renderowanych tłach. Ale uwaga, esteci! Tutaj każda zmiana ekwipunku jest widoczna na modelu postaci. Nowy hełm? Widać. Ciężka zbroja płytowa? Bohater od razu wygląda jak czołg. To prawdziwa rewia mody fantasy.

Record of Lodoss War Screenshot 6 - Walka z bossem

A skoro o czołgach mowa... W gąszczu statystyk kryje się absolutny unikat, którego próżno szukać w innych grach. Mowa o parametrze odpowiedzialnym za głośność kroków (Step/Noise). To nie żart! Jeśli założysz ciężkie, metalowe buty, będziesz hałasować („CLANK-CLANK”), co zaalarmuje potwory z drugiego końca lochu zanim w ogóle cię zobaczą. Chcesz się zakraść? Ubierz lekkie trzewiki lub zdejmij buty (choć to ryzykowne!). Dźwięk w tej grze to nie tylko tło – to element taktyki. A skoro już przy audio jesteśmy – odgłosy walki, brzęk stali i ryki bestii są soczyste, choć muzyka, mimo że klimatyczna, przy dłuższych sesjach może się stać nieco powtarzalna.

Record of Lodoss War Screenshot 7 - Miasto i NPC

SWOBODA W MROKU

Record of Lodoss War nie prowadzi nas za rączkę jak po sznurku. Po genialnym tutorialu w fortecy goblinów, świat staje przed nami otworem. Nieliniowość to drugie imię tej produkcji. Lokacje są gigantyczne, pełne sekretnych przejść i opcjonalnych bossów. Możemy swobodnie wracać do wcześniej odwiedzonych miejsc, by "dofarmić" Mithril czy poszukać przeoczonych tablic. Często sami decydujemy, gdzie udamy się w następnej kolejności, co daje poczucie uczestniczenia w prawdziwej, nieskrępowanej przygodzie.

WERDYKT

Dla fanów Action-RPG i zbieractwa, Record of Lodoss War to pozycja obowiązkowa. Syndrom „jeszcze jednego lochu” jest tu silny jak diabli. To jedna z tych gier, które włącza się na chwilę, a kończy nad ranem z oczami czerwonymi jak u wampira. Unikalny system kowalstwa, masa statystyk do masterowania i ten niesamowity patent z dźwiękiem kroków sprawiają, że to tytuł wybitny. Jeśli szukacie „Diablo na DeCe”, właśnie je znaleźliście. Niech moc Mithrilu będzie z wami!

Werdykt!

Grafika 8.5
Dźwięk 8.0
Rozgrywka 9.0
A jak Wy oceniacie grę?
Ładowanie ocen...

Record of Lodoss War

Record of Lodoss War
Premiera: 2000-12-21
Ilość graczy: 1
VMU: 12 bloków
Producent: Kadokawa Shoten, Neverland

Kontakt

Masz pytania dotyczące portalu czy kanału na YouTube? Interesuje Cię reklama? Chcesz współtworzyć stronę? Napisz do nas!
• Forum: Zajrzyj i dołącz do naszej społeczności!
• O redakcji portalu: Kliknij po więcej informacji
• E-mail: rolly(@)sega.c0.pl